piątek, 19 września 2014

Essence Lipliner Konturówka do ust. 

Dziś przychodzę z szybką recenzją konturówki z Essence. Jakiś czas temu zauważyłam, że w mojej kosmetyczce w ogóle nie królują konturówki, już  chyba czas się zaopatrzyć. Przy okazji zakupów skusiłam się na konturówkę Essence nr 07. Kupiłam ją ponieważ miała bardzo zbliżony kolor do jednej z moich szminek Wibo, a ponieważ kosztowała zaledwie kilka złotych to postanowiłam się na nią skusić.








Konsystencja i aplikacja:

Konsystencja kredki jest miękka kremowa dzięki czemu delikatnie i gładko sunie po ustach. Nie ma mowy o uczuciu kłucia czy skrobania po skórze tą kredką. Spokojnie można nią wyrysować kontur ust i również pokryć nią całe usta choć może przy tym nieco wysuszać. Najlepiej gdy usta są wypeelingowane i nawilżone. Ja natomiast najczęściej używam jej jako konturówki. 

Trwałość: 

Z tym niestety gorzej. U mnie utrzymuję się może małe 3 godziny i przy założeniu, że nie jem, nie piję i nie całuję:P No co tutaj kryć powalająca nie jest ale za tą cenę...

Plusikiem jest fakt iż spokojnie można ją naostrzyć i nie pęka przy tym. 

Dostępne jest 9 kolorów, być może to nie jest wielki wybór ale można coś dla siebie dobrać. 

To moja pierwsza konturówka i z pewnością nie ostatnia choć na Essence już się nie skuszę. 
Cena: ok 6zł 

Jaką konturówkę polecasz? Zachęcam Cię do napisania komentarza. 



Miłego weekendu. 

Emm 

wtorek, 16 września 2014

Miyo puder transparentny.




Właśnie doznałam szoku bo oto moje kochane dziecko skasowało mi całego posta w wersji roboczej. Przypadkowo oczywiście bo to jeszcze jest całkiem mały dzieciaczek. Dzieliło mnie od wstawienia go na bloga może 5 zdań. Teraz wkurzona zaczynam drugie podejście do pisania. Nie znoszę gdy nagle coś mi się kasuje na amen, muszę zaczynać od nowa pracę a miał być już relax. I szlag trafia moje opanowanie i harmonię. No cóż 10 głębokich oddechów i do pisania...

Jako, że jestem posiadaczką skóry mieszanej już dawno zauważyłam konieczność używania pudru. Zakochana byłam bardzo długo i niezmiernie w pudrach kompaktowych ze względu na piękne opakowania często lusterka w środku. Długo nie wiedziałam o pudrach pyłkowych, natomiast gdy już wieści o tym do mnie dotarły musiałam spróbować. Zaczęłam od pudru Essence All about matt, który to okazał się rozczarowaniem ze względu na  bielenie  musiałam często przyglądać się w lustrze czy nie wyglądam jak trup i nadawanie skórze  płaskiego matu. Choć miał swoje małe zalety dałam mu bilet w jedną stronę. Kolejnym pudrem był już Miyo. 
 


Opakowanie: 
Plastikowe z zakręcanym wieczkiem co jest dla mnie minusem, wolę zatrzaski są wygodniejsze. Słoiczek wykonany jest z przeźroczystego plastiku dzięki temu widać gdy puder się kończy. W środku jest sitko pozwalające nabrać na pędzel optymalną ilość pyłku. 


Kolor i konsystencja: 
Kolor jest beżowy nie widać go absolutnie na skórze, jest transparentny stapia się z każdym kolorem skóry czy podkładu i nie zmienia jego koloru.
Konsystencja jest dla mnie rewelacyjna lekko wilgotna, kremowa, nie zupełnie sucha i sypka jak piasek na plaży. Nie ma żadnego problemu z jego aplikacją.





Efekt jaki daje: 
Na pewno nie daje płaskiego matu, jeśli nałożony jest w normalnych ilościach daje efekt naturalny. U mnie utrzymuje się spokojnie 6 godzin bez poprawek. Dobrze utrwala podkład.





Zapach: 
Zapach jest delikatny kosmetyczny nie jak w przypadku bronzera Miyo
męskich perfum.

Dużym minusem jest dostępność, do Natury ciągle jest mi nie po drodze zostaje tylko net.

Cena: ok 11 zł/ 12 g



Potwierdza się moje zdanie, że pisanie bloga mnie odpręża. Kończę tego posta z uśmiechem na twarzy uspokojona i zadowolona z zieloną herbatą w ręku :D


Miłego wieczoru.
Emm

niedziela, 14 września 2014

Upominek od Apis ze spotkania blogerek.

Dziś obiecany post ze zdjęciami upominków, które otrzymałam na spotkaniu blogerek, o którym pisałam w poprzednim poście. Dopiero dziś znalazłam czas by zrobić ich zdjęcia. 










Już zaczęłam używać kremu do twarzy i mgiełki różanej, a lada dzień wezmę się za maskę i peeling. Za jakiś czas oczywiście napisze ich recenzje.

Miłej niedzieli Wam życzę.
Pozdrawiam Emm

piątek, 12 września 2014

Relacja z I spotkania kujawsko-pomorskich blogerek zorganizowanego przez firmę Apis. 
  
  W minioną środę 10.09 miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu blogerek, które odbyło się w Bydgoszczy w salonie kosmetycznym Apis.  Przyznaję gdy dowiedziałam się o nim wahałam się czy pójść z racji mojego krótkiego blogerskiego stażu. Natomiast po otrzymaniu miłego maila, że "wiek" bloga nie ma znaczenia nie mogłam nie pójść :) 
  Ta środa dla mnie była okropnie zalatana pełna emocji  do tego deszcz lejący się z nieba i chłód. Lekko spóźniona, trochę mokra i bardzo zmęczona znalazłam adres kamienicy w centrum miasta, w której znajduje się salon Apis. Otworzyła mi bardzo miła, uśmiechnięta Pani. Od samych drzwi wejściowych czułam piękny zapach, którego nie mogłam przegapić. Schody prowadzące na piętro kamienicy, gdzie miało odbyć się spotkanie były udekorowane płatkami róż i świecami, przyznaję zamurowało mnie. Tak, tak to są moje klimaty:)

  Spotkanie rozpoczęło się od wizyty Pani Beaty Kawki, aktorki znanej z pewnością nie jednej osobie. Pani Beata luźno opowiadała o kosmetykach i o swoim podejściu do nich. Miło było zobaczyć osobę, którą czasem widzę w telewizji.  


  Bardzo wartościowa była obecność Pani Krystyny Arcabowicz współwłaścicielki firmy Apis. Pani Krystyna opowiedziała w sposób rzeczowy i zrozumiały o wszystkich seriach kosmetyków Apis oraz  o ich naturalnych składnikach. To było naprawdę miłe, nie spodziewałam się obecności właściciela, raczej jedynie managera. 


 

  Po zapoznaniu się z kosmetykami powąchaniu ich podotykaniu :) jedna z uczestniczek poddała się zabiegowi kosmetycznemu. Mogłam zobaczyć jak wykonywany jest on krok po kroku kosmetykami Apis.

 

   Każda z nas otrzymała upominek w postaci kosmetyków firmy Apis. Ale o nich  przeczytacie w następnym wpisie:)

 

 To tyle :) wróciłam do domu pełna entuzjazmu i padłam po zabieganym dniu:)  
 W spotkaniu uczestniczyły autorki poniższych blogów. 


http://sandicious.blogspot.com/
http://www.aniamaluje.com/
http://itysia.blogspot.com/
http://kosmetyki-emm.blogspot.com
http://kosmetyczna-obsesja.blogspot.com
http://zakrecony-swiat-marty.blogspot.com
http://frozenmalibu.blogspot.com/
http://peerfectlly.blogspot.com/
http://redheadrules.blogspot.com/
http://essentiavita.blogspot.com/ 
http://fellogen.blogspot.com/
Pozdrawiam Emm

niedziela, 7 września 2014

Liebster Blog Award.

W dzisiejszym wpisie chcę serdecznie podziękować Kamili  autorce bloga http://poczatkujaco-kosmetycznie.blogspot.com/, która nominowała mnie w zabawie "Liebster Blog Award". Było mi bardzo miło czytając, że właśnie mój młodziutki blog został wytypowany przez Ciebie do nagrody. Dziękuję bardzo, to dla mnie jasna informacja, że piszę już nie tylko dla siebie:) 
 
Jeśli nie czytałyście jeszcze o tejże zabawie to wyjaśnię krótko na czym ona polega. Zabawa- konkurs skierowana jest do blogów o niewielkiej liczbie obserwatorów by miały szansę pokazać się szerszej liczbie czytelników. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań ułożonych przez blogera, który nominował naszego bloga. Oprócz tego zadaniem jest wytypowanie własnych 11 blogów oraz ułożenie dla autorów tych blogów kolejnych 11 pytań. Mam nadzieję, że wystarczająco jasno to wyłożyłam:) 

Zatem poniżej odpowiadam na pytania  Kamili :D
1.Wybierz słowo, które najlepiej Cię oddaje.  
Spokój- teraz mam wspaniały czas i właśnie to słowo oddaje mnie i moje podejście do życia. 
2. Najlepsza książka, którą do tej pory przeczytałaś? 
Oj było ich wiele... zazwyczaj sięgam po dobre książki:)
3. Twój ulubiony kosmetyk to? 
Nie mam takiego, którego używałabym od wielu lat. Lubię zmiany w kosmetyczce. Mam ulubieńców do momentu gdy pojawią się nowi ulubieńcy:)
4. Pisanie bloga to dla Ciebie obowiązek czy przyjemność ?
Przyjemność, gdy używam kosmetyków, robię zdjęcia, pisze posta jest to czas tylko i wyłącznie dla mnie. Poza tym to zupełnie nowe doświadczenie dla mnie i cieszę się nim.
5. Ulubiona polska komedia to? 
Kiler 
6. Film, który najbardziej Cię wzruszył? 
 Forrest Gump
7. Pora roku, która Cię charakteryzuje?
 Wiosna czas różnorodności i nowego życia.
8. Jaki zapach lubisz najbardziej?
Jaśmin


A oto adresy nominowanych przeze mnie blogów:) Nie znalazłam nigdzie ile to jest "niewielu obserwatorów bloga" dlatego przyjęłam, że będą to blogi mające do 100 obserwatorów. 






















Poniżej podaję pytania, które ułożyłam dla moich nominowanych: Mam nadzieję, że "puścicie" zabawę dalej:)

 1. Twoje prawdziwe imię?
2. Jakie masz oczekiwania wobec przyszłości swojego bloga?
3. Twoje trzy ulubione pędzle do makijażu?
4. Który kosmetyk do makijażu  jest Twoim największym przyjacielem? 
5. Jaka jest  Twoja ulubiona firma kosmetyków do makijażu oraz do pielęgnacji? 
6. Czy masz swoje ulubione kanały makijażowe/kosmetyczne na You Tube ?
7. Jesteś kolekcjonerką kosmetyków czy stawiasz na minimalizm i masz ich tyle ile potrzeba na dany czas?
8. Jaki masz i uwielbiasz  kosmetyk do makijażu  najtańszy i najdroższy?
9. Jaki jest Twój bubel kosmetyczny wszechczasów? 
10. O jakim jeszcze nieosiągalnym dla Ciebie kosmetyku teraz marzysz? 
11. Jakie perfumy są teraz Twoimi ulubieńcami?

 To tyle, życzę Wam spokojnego wieczoru. 
Pozdrawiam Emm

niedziela, 31 sierpnia 2014

Miyo Sun Kissed bronzer- czyli z czym czas się rozstać.

Jak już wszyscy widzą po żółknących liściach i czują po spadku temperatury nieuchronnie  nadciąga jesień.  Dla mnie jest to czas, w którym muszę zacząć rozglądać się za nowymi kosmetykami do  makijażu twarzy. Moja karnacja jest bardzo zmienna   na wiosnę dość szybko łapie słońce i się opala, natomiast gdy tylko słońca brakuje zaczyna blednąć. Już w październiku jestem całkiem blada choć przyznam szczerze, że lubię tak samo własną opaloną buzię  jak i bladą. Nie mam w nawyku na siłę  przedłużać opalenizny na przeróżne sposoby ani używać całą wiosnę i lato bardzo wysokich filtrów by buzi nie opalać wcale. Nie popadam w skrajności dlatego biorę to co dla mnie niesie natura. Podobam się sobie i opalona i bladziawa :) 

Dobra do rzeczy. W związku z tym, że zaczynam blednąć muszę powoli zacząć rezygnować z  bronzera, którego używałam namiętnie całe lato. W tym sezonie był to Miyo.





Bronzer ten kupiłam już zimą zachęcona opinią, że jest to produkt nadający się dla jasnej cery, który ma chłodny odcień i jest matowy. Pomyślałam kurcze to dla mnie, ucieszyłam się przy okazji jego niską ceną. 
Jakież było moje zaskoczenie po jego zakupieniu (kupowałam go przez internet). Otwieram przesyłkę a w niej bronzer owszem, matowy owszem, natomiast nie o chłodnym odcieniu ani nie nadający się dla mojej  jasnej cery w zimowych miesiącach. Wkurzyłam się i postanowiłam walnąć go w kąt do lata. Przy opalonej buzi kolor już wyglądał ładnie, polubiłam go używałam cały sezon. I tak dziś mogę już o nim napisać. 






Plusy: 

- Opakowanie jest trwałe jak za takie pieniądze zatrzask trzyma, zawiaski również. Po wielu otwarciach nadal muszę włożyć trochę siły  by się do niego dostać, a to lubię mam wtedy pewność, że nie otworzy się w podróży lub kosmetyczce.

- Pigmentacja jest bardzo dobra,  początkującym radzę uważać przy aplikacji.

- Konsystencja jest bardzo ciekawa pomimo tego, że jest w kompakcie ma konsystencję lekko wilgotną trochę jakby kremową. Nie zauważam pylenia ani przy nabraniu na pędzel ani przy aplikacji. 

-Trwałość jest zadowalająca spokojnie u mnie wytrzymuje 5-6
 godzin. 

- Wykończenie matowe. 

-Cena 10 zł za 9g


Minusy: 

- Zapach po otwarciu mnie powalił, jak dla mnie pachnie męskimi perfumami, jest to duszący i utrzymujący się jakiś czas zapach. 

- Słaba dostępność w sklepach stacjonarnych.


Jeśli możesz polecić mi  bronzer o chłodnym odcieniu na zimę dla jasnej karnacji zrób to w komentarzu. :D

Pozdrawiam Emm

sobota, 23 sierpnia 2014

Eveline maseczka z serii Diamonds & 24k Gold

A dziś z innej kosmetycznej beczki mianowicie przedstawiam Wam maseczkę do twarzy z Eveline. Osobiście bardzo lubię maseczki często te 15 min, podczas których mam maseczkę na twarzy nie tylko działa na moją cerę ale daje mi niesamowity relaks i poczucie zaopiekowania się samą sobą.


Producent zapewnia: 



 Maseczka zawiera składniki aktywne: 

- złoto24k 
- ekstrakt z kawioru
- bio kwas hialuronowy
- acacia collagen
- matrixyl synthe 6 
- ekstrakt z masy perłowej

Czyż nie luksusowo brzmi? Bardzo dobre posunięcie producenta  chce się ją kupić za samą nazwę ( seria złoto i diamenty) to jest właśnie  to co kobiety kochają i pragną. I to opakowanie złote, błyszczące piękne z rozrzuconymi diamentami przykuwa uwagę niesamowicie. A te składniki aktywne, złoto, kawior, perły  do tego bio kwas hialuronowy nic tylko kupić, nakładać i czuć się jak bogacz. Hm czy za pięknymi nazwami idzie coś więcej? 

Konsystencja i zapach: 





 Konsystencja jest przyjemna lekko żelowa, nakłada się maseczkę bez problemów, nie spływa, nie zasycha na skorupę a pozostaje żelem do końca. Dzięki temu dość łatwo można ją zetrzeć nawet wacikami. Po nałożeniu widać złote drobinki. 

Co do zapachu pachnie ni to brzoskwinią ni kompotem jabłkowym,po wyschnięciu zmienia zapach na kosmetyczny, natomiast nie przeszkadzał mi  jakoś szczególnie. 

Moje odczucia co do działania: 

Cóż poza luksusem opakowania i składu nie zauważyłam przełożenia na luksusowe działanie na skórze.  Owszem po zdjęciu maseczki czułam zauważalne nawilżenie skóry, natomiast trwało tak krótko, że byłam zdziwiona. Ta maseczka jak dla mnie nie nawilża, co do działania napinającego i ujędrniającego również nie zauważyłam wyraźnie tych cech. Czy wymodelował mi owal twarzy? Hm po kilku użyciach niestety nie, choć ja zawsze jestem sceptyczna co do takiego działania kosmetyków. 

Opakowanie: 

Chcę tutaj zaznaczyć, że wielki plus za możliwość kupna produktu w saszetkach. Przyznaję, że nie lubię kupować maseczek w tubach, gdyż lubię je zmieniać, a nie mieć jedną i tyrać ją z niechęcią aż się skończy, lub wyrzucać prawie pełną. 

Ogólne podsumowanie: niestety nie kupę ponownie, nie spełniła moich oczekiwań. 

Cena ok 3zł 

Jakie masz wrażenia z używania tego produktu? Zachęcam Cię do dodawania komentarzy.

Pozdrawiam Emm