Essence Lipliner Konturówka do ust.
Dziś przychodzę z szybką recenzją konturówki z Essence. Jakiś czas temu
zauważyłam, że w mojej kosmetyczce w ogóle nie królują konturówki, już chyba
czas się zaopatrzyć. Przy okazji zakupów skusiłam się na konturówkę Essence nr 07. Kupiłam ją
ponieważ miała bardzo zbliżony kolor do jednej z moich szminek Wibo, a ponieważ
kosztowała zaledwie kilka złotych to postanowiłam się na nią skusić.
Konsystencja i aplikacja:
Konsystencja kredki jest miękka kremowa dzięki czemu
delikatnie i gładko sunie po ustach. Nie ma mowy o uczuciu kłucia czy skrobania
po skórze tą kredką. Spokojnie można nią wyrysować kontur ust i również pokryć
nią całe usta choć może przy tym nieco wysuszać. Najlepiej gdy usta są wypeelingowane i nawilżone. Ja natomiast najczęściej używam jej jako
konturówki.
Trwałość:
Z tym niestety gorzej. U mnie utrzymuję się może małe
3 godziny i przy założeniu, że nie jem, nie piję i nie całuję:P No co tutaj
kryć powalająca nie jest ale za tą cenę...
Plusikiem jest fakt iż spokojnie można ją naostrzyć i
nie pęka przy tym.
Dostępne jest 9 kolorów, być może to nie jest wielki
wybór ale można coś dla siebie dobrać.
To moja pierwsza konturówka i z pewnością nie ostatnia
choć na Essence już się nie skuszę.
Cena: ok 6zł
Jaką konturówkę polecasz? Zachęcam Cię do napisania komentarza.
Miłego weekendu.
Emm